czwartek, 9 lutego 2012

Rogaliki z czekoladą

Wyszły takie pyszne, że po prostu muszę się z Wami podzielić przepisem na nie. Rogaliki robię od dawna, za każdym razem modyfikując przepis. W końcu wyszły idealne :)
Składniki:
- pół szklanki mleka (no, może nieco ponad połowa)
- 2/3 kostki roztopionego masła
- 1/2 szklanki cukru
- pół łyżeczki soli
- 25g drożdży (1/4 kostki)
- jajko
- około 70dag mąki (ile się wgniecie)

Mleko podgrzewamy (nie za mocno, żeby nie zabić drożdży, ma być lekko ciepłe). Wlewamy je do miski, dodajemy pokruszone drożdże, cukier , sól i mieszamy. Dodajemy połowę mąki, jajko i połowę roztopionego masła. Mieszamy stopniowo dodając resztę mąki (aż ciasto przestanie nam się kleić do rąk). Odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę. Po tym czasie ciasto dzielimy na pół. Każdą połowę rozwałkujemy na okrągły placek grubości około 1cm (góra 1,5cm). Każdy placek dzielimy na 8 trójkątów. Trójkąty zawijamy w rogaliki, wkładając do środka po dwie małe kostki czekolady. Kładziemy na blasze wyłożonej papierem (ja używam podkładki silikonowej) i smarujemy resztą masła. Pieczemy około 15minut w temp 180 stopni (aż się lekko zrumienią).

Smacznego :-)

środa, 8 lutego 2012

Płomienna iskra + makijaż

W końcu zafarbowałam te okropne odrosty. Zgodnie z zapowiedziami użyłam farby Joanna Naturia w kolorze "Płomienna iskra". Kolor wyszedł naprawdę intensywny. Nie będę się rozpisywała na temat tej farby, bo pisałam już o niej TUTAJ. Chciałam Wam się tylko pokazać w nowym kolorze i przy okazji na szybko zmalowałam makijaż do nowego koloru włosów.


Zrobiłam też szybki stepik do makijażu:

1. na całą ruchomą powiekę nałożyłam jasny zielony cień (paleta120)

2. w załamanie powieki i w zewnętrzny kącik nałożyłam ciemniejszy zielony cień (paleta120):

3. pod łuk brwiowy i w wewnętrzny kącik nałożyłam biały matowy cień (Manhattan):
4. dolną powiekę pomalowałam tymi samymi zielonymi cieniami (od wewnątrz jaśniejszym, od zewnątrz ciemniejszym):
5. na górnej powiece namalowałam czarną krechę (eyeliner Delia Onyx):
6. wytuszowałam rzęsy (tusz Wibo) a na usta nałożyłam pomarańczowoczerwoną szminkę (nie znam nazwy, chyba Ruby Rose):





Jakoś tak zieleń najbardziej pasuje mi do tego rudego. A Wy jak myślicie, jakich jeszcze kolorów powinnam używać ?






wtorek, 7 lutego 2012

Delia - henna do brwi i rzęs

Z powodu mojej strasznie jasnej oprawy oczu używanie henny jest dla mnie koniecznością. Od lat jestem wierna jednej- hennie Delia. Używam tej w kolorze brązowym (jest jeszcze dostępna w kolorze grafitowym i czarnym). Do tej pory mieściła się ona w plastikowej fiolce, a do pudełeczka wrzucona była jeszcze tabletka, z której robiło się aktywator. Ja tą tabletkę od razu wyrzucałam a zamiast niej używałam wody utlenionej (łatwiej, szybciej i wygodniej). Ponieważ farbuję tylko brwi jedna fiolka starczała mi na 3 razy. Jakież było moje zdziwienie gdy kupiłam ostatnio hennę a w pudełeczku znalazłam dwie saszetki. Jedna z proszkiem, druga z gotowym aktywatorem. Producent chciał nam jeszcze bardziej ułatwić sprawę. Mieszamy zawartość obu saszetek i gotowe. Niestety hennę w takiej formie trzeba zużyć od razu całą. Nie jest to tragedia, bo kosztuje ona grosze (w promocji można ją już kupić za mniej niż 2 złote), jednak ja nie lubię gdy coś się marnuje. Wolałam hennę w jej poprzedniej postaci. Co do efektów farbowania to zawsze jestem zadowolona, kolor jest intensywny, ale bardzo naturalny, na moich brwiach utrzymuje się około 2 tygodni. Niestety nie znalazłam jeszcze sposobu na to, żeby nie upaćkać sobie skóry wokół brwi (co zawsze kończy się ostrym szorowaniem ;) ). Może Wy znacie na to jakiś sposób ?



piątek, 3 lutego 2012

L'oreal - nagrody

Wczoraj odebrałam w Rossmannie nagrodę z konkursu "Makijaż w stylu gwiazdy". Jest to zestaw kosmetyków L'oreal, w skład którego wchodzi tusz (Volume Million Lashes), szminka i cień.

Ponieważ jestem totalną cieniomaniaczką najbardziej zadowolona jestem z cienia w kolorze 021 Sahara Treasure. Jest to cień sypki. Już nie mogę się doczekać jego przetestowania. Widziałam te cienie już na blogu Misschievous i wszystkie kolory wyglądają zachęcająco.
 Niestety szminka trafiła mi się z zupełnie nietrafionym kolorze, więc pewnie komuś dam w prezencie.
 Ciekawa jestem jakie zestawy kolorystyczne trafiły się pozostałym dziewczynom ??

czwartek, 2 lutego 2012

Marion - szampon koloryzujący

Do szamponów koloryzujących w saszetkach zraziłam się już kilkanaście lat temu, kiedy to jako nastolatka na blond włosy nałożyłam sobie szampon w kolorze miedzianym. Wyszło mi coś potwornego, kolor chwycił mi tak nierównomiernie, że postanowiłam już nigdy nie używać tego typu specyfików do farbowania.  Ale jak to mówią "nigdy nie mów nigdy". Saszetkę Marion w kolorze kasztanowym kupiłam już kilka miesięcy temu. Miałam wtedy krótkie włosy w kolorze blond i zapragnęłam jakieś drastycznej zmiany. A że wszyscy odradzali mi tak ciemny kolor, szampon wylądował na dnie szuflady. W grudniu przefarbowałam włosy na rudo i gdy po 3 tygodniach kolor stał się już strasznie wyblakły a nie chciałam jeszcze używać farby postanowiłam zaryzykować. Wygrzebałam z szuflady szampon i przystąpiłam do koloryzacji :D Szampon nakłada się na umyte mokre włosy, ma konsystencję i kolor sosu czekoladowego do lodów a do tego pachnie gumą do żucia. Super co nie ? Ponieważ miałam dziwne obawy, że kolor nie chwyci mi wcale lub prawie wcale dla pewności trzymałam szampon na włosach przez 45 minut. Po tym czasie zmyłam go.... a raczej próbowałam. Zużyłam hektolitry wody zanim zorientowałam się, że woda nie zacznie spływać zupełnie czysta (przecież to szampon nie a nie farba !!!). Wytarłam włosy w stary ręcznik, wysuszyłam i doznałam szoku. Kolor wyszedł nie dość, że bardzo intensywny (piękny !!) to na dodatek na całej długości równomierny. Pomyślałam sobie super, w takim razie już zawsze będę używała saszetek zamiast farby. Mój entuzjazm opadł przy wieczornym prysznicu, gdy wystarczyło lekko zmoczyć włosy, żeby po moich plecach zaczęła spływać ciemnobrązowa woda. Nie wyobrażam sobie, jaki ubaw na ulicy mieli by ludzie gdybym wyszła z domu w deszczowy dzień bez parasola albo gdybym wybrała się na basen. Niestety woda nawet po kilku myciach włosów nadal spływała ciemnobrązowa. Włosy od momentu farbowania myłam już około 11 razy. Kolor jest już ledwo widoczny, ale nadal jest. Nie zmył się do końca (mi to pasuje, bo nadal mi się podoba). Jeśli jednak chcecie przefarbować włosy "tylko na chwilę", to radzę  trzymać szampon na włosach krócej. Choć nie wiem czy i to zagwarantuje Wam, ze zmyje się on całkowicie.

Włosy przed farbowaniem:
Włosy po farbowaniu:
 Włosy po 11 myciach:

 Nie wiem czy jeszcze kiedyś sięgnę po tego typu produkt. Ta spływająca z włosów farba przez tak długi czas jest jedynym ale zarazem ogromnym minusem tego szamponu.
Cena około 3zł.

środa, 1 lutego 2012

Wibo French Duo Color nr 06

Pierwszy raz w mojej blogowej (prawie 3 letniej) historii pokazuję swoje pazury. Nie robiłam tego nigdy wcześniej, ponieważ świadoma jestem ich nieładnego kształtu. Do tego są strasznie łamliwe, dlatego staram się je trzymać krótko ;) Taka długość jaką widzicie na zdjęciach to chyba moje maksimum zapuszczania. Proszę więc Was o nie zwracanie uwagi na moje paznokcie a na to co jest na nich, czyli lakier Wibo French Duo Color numer 06. Kolor od razu mi się spodobał. Z jednej strony jest zgniła zieleń z mnóstwem błyszczących drobinek a z drugiej złoto (po 5 ml każdego). Lakiery posiadają klasyczne (nie spłaszczone) pędzelki, łatwo się nakładają. Przy dwóch warstwach kryją całkowicie. Schną jak większość lakierów - pierwsza warstwa ekspresowo, druga już trochę dłużej.
 Lakier prezentuje się tak:
W słońcu widać te błyszczące drobinki:


 Zdjęcia są robione po około 20 godzinach od pomalowania, po wyszorowaniu łazienki i kuchni ;) Jestem zszokowana jego trwałością. Żaden lakier do tej pory nie utrzymywał się na moich paznokciach dłużej niż 2 dni. Być może to zasługa utwardzacza jaki nakładałam na niego po jednej warstwie każdego dnia. Pazury pomalowałam w niedzielę po południu a zmyłam dzisiaj rano (mamy środę).

 

Na pewno wypróbuję jeszcze jakiś inny zestaw kolorystyczny, bo lakiery są świetne.
Cena około 10zł.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...